Od Javy do Reacta

Dziś wpis wyjątkowo nietechniczny ani nie reklamowy, choć nieco z tematem kursów powiązany. Niedawno premierę miał kurs React + Jest mojego autorstwa… mimo, że do tej pory, na tym blogu, nie zbliżałem się do tematów front-endowych (choć sokole oczy niektórych mogli wypatrzyć słowo ‘React’ w podtytule strony). O dziwo, osoba czy dwie „przechwyciły” mnie na FB i zapytało – „ale jako to”… Java React – dwa światy. Stąd też pomysł na tę krótką opowiastkę.

Background

Wychowałem się na back-end developera. Po zakończeniu studiów, które nauczyły mnie tylko podstaw  Javy zamknąłem się na kilka (3) miesięcy w pokoju i zniknąłem w świecie Java Enterprise Edition – był to kierunek, w którym chciałem podążać. Tworzenie stron internetowych nigdy mnie specjalnie nie pociągało… z dwóch powodów – pierwszym z nich był JavaScript, a drugim CSS :). Tak, więc przez lata żyłem sobie w świecie javowo-springowym, parsując oczami XMLe i JSONy, które wędrowały pomiędzy REST API, walcząc z optymizacją JPA i tropiąc bugi pośród wielu wątków. Zdarzało się pracować z JSF’ami, ale to było do ogarnięcia… do momentu, kiedy trzeba było coś samemu w JavaScripcie stworzyć. Miałem jakąś (i to nie tylko ja, to było/jest uczucie dość powszechne pośród back-endowców) awersję do tego chaotycznego, nieobliczanego tworu, który ciężko mi było nazywać językiem programowania. Za każdym razem, gdy zerkałem co tam się na front-endzie dzieje (niechęć niechęcią, ale profesjonalizm wymaga, żeby się orientować i jak trzeba to zakasać rękawy i babrać się w JSie) życzyłem JavaScriptowi upadku i zapomnienia. Kilka razy było blisko.

Changes, changes

Pewnego dnia pojawił się NodeJS i nagle JavaScript został językiem, który można było uruchamiać również po stronie serwerowej, dzięki czemu tchnięto w niego drugie życie. Gdzieś na moim radarze pojawił się i Angular, który porządkował wiele rzeczy i opakowywał w koncepty znane mi ze świata Springowo-Javowego i wprowadzał pewne struktury pośród chaosu.  Pojawiła się ciekawość, zacząłem zgłębiać temat. Finalnie uświadomiłem sobie, że wszystko wskazuję na to, że JavaScript przeżyje mnie, a nie ja jego (i wciąż tak uważam). Tak więc zgodnie z ludową mądrością postanowiłem dołączyć do potężniejszego wroga i zacząłem na poważnie poznawać cały JavaScriptowy ekosystem. Po miesiącu „pogodzinnej” nauki los sprawił mi słodko-gorzki prezent – zespół w którym pracowałem do tej pory jako radosny developer od Springa pozbywał się kontraktorów (w tym i mnie). Jednocześnie dostałem ‘ofertę’ przejścia do innego teamu, w którym brakowało front-endowca na tyle, że był skłonny postawić na kogoś kto jest przyzwoitym programistą, ale z innego świata.. no i chętnym do nauki.

Java React

Rzuciłem się więc na głęboką wodę i zmusiłem / zostałem zmuszony do nauki front-endu w okopach kodu produkcyjnego. Konkretniej monolitu napisanego w BackboneJS, gdzie zaczynał się proces podziału na podmoduły i powolnej migracji do Reacta. Było ciężko i nie raz jako ‘uporządkowany’ back-endowiec dziwiłem się jakim cudem ludzie mogą pracować w JavaScriptowym ekosystemie gdzie do spięcia ze sobą projektu potrzeba co najmniej trzech różnych narzędzi i wszystko ma dziesiątki dependencji na zewnętrzne biblioteki, po to by wyrównać tekst do lewej.

Jednak z czasem poznałem fundamenty na jakich operuje JavaScript, poznałem EcmaScript ES6, który uprościł i dodał wiele rzeczy, dzięki którym programista Javy poczuł się trochę bardziej jak w domu. Zdązyłem polubić, odlubić ponownie polubić TypeScript i przede wszystkim gigantycznie poszerzyłem swój zakres wiedzy. Powoli kawałki układanki zaczęły się układać jak należy, choć wciąż bardzo dużo przede mną 🙂

Tobie również to polecam poznanie świata JavaScriptu, bo wszystko wskazuje na to, że przeżyje on i Ciebie.

2 odpowiedzi do “Od Javy do Reacta”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *